Sztuka jako narzędzie naprawy świata według Ernsta Fischera

„W gnijącym społeczeństwie sztuka, jeśli ma być prawdziwa,
musi pokazywać ten rozkład.

Ale jeśli ma pozostać wierna swojej funkcji,
musi zarazem przedstawiać świat jako możliwy do zmiany.

Żeby pomóc go zmienić”.

Te słowa Ernsta Fischera, austriackiego myśliciela i estety, brzmią dziś niezwykle aktualnie. W epoce, w której wielkie narracje upadają, a kryzysy – od klimatycznego po egzystencjalny – stają się naszą codziennością, warto zapytać: czy kultura ma być jedynie lustrem, w którym oglądamy własną bezradność, czy może narzędziem, dzięki któremu odzyskamy sprawstwo?

W dobie kryzysu wartości, społecznych podziałów i poczucia beznadziei, słowa austriackiego myśliciela Ernsta Fischera brzmią jak manifest.

Dla Fischera odpowiedź była jasna: sztuka nie jest luksusowym dodatkiem do cywilizacji. Jest jej fundamentem. Biologiczną potrzebą gatunku ludzkiego, który chce odzyskać wpływ i zapanować nad swoim losem.

Sztuka jako przezwyciężenie alienacji

Fundamentem myśli Fischera zawartej w jego opus magnum, Konieczność sztuki, jest przekonanie, że człowiek z natury dąży do pełni. Jednak życie w zorganizowanym społeczeństwie – zwłaszcza tym zdominowanym przez podział pracy i biurokrację – skazuje nas na bycie „człowiekiem cząstkowym”. Jesteśmy redukowani do ról zawodowych, funkcji społecznych i algorytmów.

Sztuka jest „konieczna”, ponieważ pozwala nam wykroczyć poza ciasne ramy własnego „ja”. Czytając powieść, oglądając obraz czy słuchając symfonii, nie tylko konsumujemy estetykę – my anektujemy doświadczenia innych ludzi, epok i kultur. Sztuka przywraca nam utraconą totalność, czyniąc nas częścią ogólnoludzkiego doświadczenia. To właśnie w kulturze jednostka odnajduje klucz do zrozumienia wspólnoty.

Skąd bierze się siła tworzenia?

Fischer dokonał fascynującej analizy źródeł sztuki, szukając ich w prehistorycznej magii i pracy. Malowidła w jaskini Lascaux nie były dekoracją salonu – były aktem woli, próbą magicznego „zaklęcia” rzeczywistości, by polowanie było skuteczne. Fischer twierdził, że ta „magiczna funkcja” nigdy nie wygasła.

Nawet dzisiaj, tworząc, dokonujemy aktu panowania nad chaosem. Sztuka nadaje formę temu, co bezkształtne i nazywa to, co nienazwane. Praca artysty jest dla Fischera najwyższą formą pracy ludzkiej, ponieważ nie jest przymusowa, lecz twórcza. Pokazuje nam, że rzeczywistość nie jest „dana raz na zawsze”, ale jest materią, którą możemy – i musimy – kształtować.

Dialektyka rozkładu czyli prawda bez nihilizmu

Wróćmy do cytatu o „gnijącym społeczeństwie”. Fischer, pisząc te słowa, mierzył się z dylematem wielu twórców: jak być szczerym wobec zła świata, nie popadając w beznadzieję?

Jego odpowiedź jest dialektyczna. Prawdziwa sztuka musi mieć odwagę pokazać brud, niesprawiedliwość i rozkład – udawanie, że wszystko jest w porządku, to kicz i kłamstwo. Jednak samo epatowanie rozpadem to tylko połowa drogi. Jeśli sztuka ma zachować swoją „funkcję” (wiernie służyć człowiekowi), musi nieść w sobie ziarno zmiany. Musi pokazać, że skoro świat jest „zmienny” (podlega procesom historycznym), to my jesteśmy jego architektami. Sztuka, która tylko diagnozuje ból, jest kliniczna; sztuka, która pokazuje drogę wyjścia, jest wyzwalająca.

Uznany za heretyka, w gruncie rzeczy był wizjonerem.

Postać samego Fischera dodaje jego teorii wiarygodności. Nie był on teoretykiem z „wieży z kości słoniowej”, jako czołowy intelektualista lewicowy w Austrii, miał odwagę wystąpić przeciwko własnemu środowisku.

Członek Komunistycznej Partii Austrii, jednak po inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 roku (Praska Wiosna) ostro potępił ZSRR, co doprowadziło do jego wykluczenia z partii.

Odrzucił socrealistyczną propagandę, która nakazywała malować „uśmiechniętych robotników”. Wiedział, że narzucony optymizm jest tak samo fałszywy jak całkowity nihilizm. Jego „humanistyczny marksizm” zakładał, że kultura musi być wolna od partyjnych dekretów, bo tylko wolna sztuka może być prawdziwym narzędziem poznania.

Stał się zbyt radykalny dla konserwatystów i zbyt wolny dla komunistów. To dowód na to, że jego wiara w „wolność przez sztukę” nie była tylko teorią, ale życiową postawą. Wierzył, że rewolucja bez poezji i piękna nie ma sensu, a „komunizm to nie tylko sprawiedliwy podział chleba, ale i prawo każdego do dostępu do arcydzieł”.

„Konieczność sztuki”, jego najważniejsza książka, została napisana w 1959 roku, ale do dziś jest podręcznikiem na najlepszych akademiach sztuk pięknych na świecie (m.in. w Londynie czy Nowym Jorku). Jako jeden z niewielu myślicieli ex-marksistowskich był szanowany na Zachodzie i tłumaczony na kilkanaście języków, ponieważ pisał o sztuce z pasją, a nie sztywnym, partyjnym bełkotem.

Adorno kontra Fischer

Warto zestawić myśl Fischera z innym gigantem tamtej epoki – Theodorem Adorno. Ten wielki filozof XX wieku, uważał, że po Holokauście sztuka straciła prawo do bycia „pocieszającą”, powinna być trudna, niemal niezrozumiała, by oddać ból świata.

Mawiał wręcz: „pisanie wierszy po Oświęcimiu jest barbarzyństwem”. Reprezentował pesymizm wysokiego modernizmu, gdzie sztuka mogła jedynie milczeć lub krzyczeć o cierpieniu, będąc całkowicie autonomiczną wobec społeczeństwa.

Fischer wchodził tu w polemikę: wierzył, że sztuka, która zamyka się w sobie i odcina od ludzi, traci swoją najważniejszą siłę – moc budowania wspólnoty. Podczas gdy Adorno widział w kulturze masowej jedynie zagrożenie, Fischer widział w dostępie do kultury szansę na masową emancypację. Toczył spór o to, czy artysta ma być strażnikiem ruin, czy siewcą nadziei na odbudowę, stojąc na pogorzelisku.

***

Sztuka jest konieczna, by człowiek nie czuł się bezsilny. Jak pisał Fischer: „Człowiek chce być czymś więcej niż tylko sobą. Chce być człowiekiem totalnym”. Naszą rolą (fundacji, instytucji, propagatorów oraz twórców) jest mu to umożliwić.

Z całą mocą podzielamy słowa Fischera:

  1. Kultura to nie rozrywka, to mechanizm przetrwania. Pomagamy ludziom zrozumieć świat, by mogli go zmieniać.
  2. Odwaga diagnozy – nie boimy się tematów trudnych, rozkładu i kryzysu, bo tylko z prawdy może narodzić się autentyczna zmiana.
  3. Wiara w sprawstwo, bo nadrzędnym zadaniem sztuki jest przypominanie, że świat jest plastyczny. Kultura daje nam narzędzia – język, wyobraźnię i empatię – by ten świat przebudować.

Ponieważ żyjemy w czasach „rozpadu”, misją fundacji nie jest tylko konserwacja zabytków czy organizacja wernisaży. Naszym zadaniem – w duchu Fischera – jest tworzenie przestrzeni, w której sztuka pomaga ludziom uwierzyć, że świat jest zmienny. Że kryzys nie jest wyrokiem, ale punktem wyjścia do stworzenia czegoś nowego.